Work Text:
🌙🌞
Ja Nein budzi się, gdy pierwsze promienie słońca przebijają się przez firanki i padają na jego twarz, skutkując pojawieniem się niezadowolonego grymasu na jego przystojnych rysach.
Przecież zawsze zasłaniam okno, przebiega mu przez myśl, gdy powoli przeciera twarz dłonią. Notuje w myślach, że powinien postarać się lepiej wysypiać, jeśli chce opracować skuteczną taktykę na zbliżający się mecz Żelaznych Czołgów z Supa Strikas.
Mruga powoli zaspanymi powiekami i rzuca rozkojarzone spojrzenie na rozerwane opakowania oraz tubki porozrzucane na szafce nocnej i ponownie zamyka oczy. Wzdycha i chowa twarz w zgięciu ręki, próbując z powrotem zasnąć na przyjemnie miękkiej poduszce.
A potem jego umysł odrobinę się przejaśnia i Ja Nein gwałtownie zamiera, gdy sobie coś uświadamia.
Pułkownik Von Pushup poprzedniego dnia wyrzucił jego i Ubera z obozu, bo dali się sfaulować podczas meczu z Niepokonanymi United...
Przez śnieżycę, która rozpętała się zaraz po meczu, Hotel Alpejski miał duże obłożenie ze względu na kibiców i gdy przybyli wieczorem, w hotelu pozostał tylko jeden wolny pokój...
I oczywiście, że z tylko jednym łóżkiem.
Ja Nein czuje, jak jego serce zaczyna szybciej bić, a adrenalina krążyć w jego żyłach, gdy w końcu dociera do niego, że zdecydowanie nie jest w łóżku sam. Wyczuwa ciepły i miarowy oddech muskający jego kark.
Czuje także drugą osobę przyciśniętą do jego pleców i rękę przerzuconą przez jego talię. Policzki Ja Neina zdecydowanie robią się cieplejsze. Zjeżdża wzrokiem na dłoń drugiej osoby – mężczyzny, jak jest w stanie stwierdzić po rozmiarze – i widzi tatuaż z charakterystycznym orłem.
Ja Nein zamyka oczy, mając nadzieję, że tylko mu się przewidziało. Bierze głębokie wdechy, aby chociaż spróbować się uspokoić. Przez chwilę rozważa, czy nie powinien udawać, że nadal śpi. Jakby to mogło w jakikolwiek sposób rozwiązać tę sytuację.
Jest niemal pewien, że zna tylko jednego człowieka z emblematem drużyny Żelaznych Czołgów wytatuowanym dokładnie w tym miejscu i jest nim...
Johann Uber.
O żesz...
Ja Nein, teraz już zdecydowanie rozbudzony, momentalnie łączy wszystkie kropki. Na samą myśl o poprzedniej nocy robi mu się goręcej niż na stadionie Sułtanów w środku lata. Ukrywa rozgrzaną twarz w dłoniach.
Co tak właściwie powinien teraz zrobić?
Czy powinien poszukać swoich rzeczy i jak najszybciej wyjść? Jak ma być w stanie w ogóle spojrzeć Uberowi, swojemu kapitanowi, w twarz po tym, co zrobili? Czy może–
Spiralę natarczywych myśli przerywa szelest pościeli i poruszenie za plecami Ja Neina, który finalnie zastyga w bezruchu, nie będąc w stanie podjąć decyzji co zrobić dalej. Zamiast tego skupia się na sercu obijającym się o jego żebra, jakby chciało się stamtąd wyrwać.
— W nocy nie byłeś taki nieśmiały... — nagle przy uchu Ja Neina rozlega się głos Ubera, który brzmi na wyjątkowo zadowolonego, a jego ręka zsuwa się w dół kolejno po żebrach i biodrze Ja Neina — Szczególnie gdy ty wtedy z takim zaangażowaniem–
Ja Nein nie pozwala Uberowi dokończyć wypowiedzi, gdy szybko przekręca się w objęciach swojego kapitana i w ferworze chwili niezbyt delikatnie zakrywa jego usta dłonią ku lekkiemu zdziwieniu i błyskowi rozbawienia w błękitnych oczach Ubera.
Po tym gwałtownym ruchu Ja Nein zdecydowanie poczuł w całym swoim ciele zakwasy, będące dość wymownym przypomnieniem minionej nocy.
Uber jednak łapie dłoń Ja Neina w swoją i spokojnym ruchem zsuwa dłoń młodszego ze swoich ust. Ja Nein mimowolnie podąża wzrokiem i zauważa, jak mała wydaje się być jego dłoń przy tej Ubera.
Ja Nein czuje ulgę, że Johann nie zdecydował się na bezwstydne i dość dziecinne zagranie z polizaniem uciszającej go dłoni... Z drugiej jednak strony umysł podsunął mu wspomnienie, co Uber potrafi zrobić z tym zręcznym językiem i jak dobrze Ja Nein czuł się te kilka godzin temu...
Nie wiedząc, co innego zrobić ze swoją ręką, Ja Nein chwyta nieśmiertelniki zawieszone na szyi Johanna i spuszcza wzrok, przyglądając się im. A to, że w zasięgu wzroku ma tę szeroką, pokaźnie umięśnioną klatkę piersiową Ubera... to przecież całkowicie nieistotny szczegół. Kto by tam zwracał na to uwagę.
Uber przeczesuje dłonią czarne włosy Ja Neina, po czym odgarnia jego grzywkę na bok i całuje go w czoło.
— Za dużo myślisz, Ja Nein — mruczy Uber. — Powinieneś odpocząć przed meczem.
I jakby dla podkreślenia swoich słów, Uber przyciąga go bliżej, zamykając go w uścisku, w którym czuć pewność i coś jeszcze – coś, czego Ja Nein nie potrafi od razu nazwać.
🌞🌙
