Chapter Text
Nicość. Ciemność nie do ogarnięcia wzrokiem. Aż w końcu… wybuch? Objawienie się boga? Bogów? Tytanów? Kreacja czy narodziny wszechświata?
Przez wiele eonów od momentu powstania układów planetarnych i konstelacji gwiazd, kiedy to kolejne istoty rodziły się i umierały, a byty galaktyczne poddawane były wzajemnym zależnościom i wpływowi własnej ewolucji, jedyną stałą był czas. Czas, który płynął równomiernie dla każdej istoty, planety czy gwiazdy.
O początku bytu wiele generacji istnień miało wiele teorii. Jedni widzieli go w kreacji Boga, inni - w obaleniu przedstawiciela okrutnej generacji tytanów (z pewnością niejacy Grecy i Wikingowie spieraliby się o imiona tytana i jego dzieci, które go zabiły), a następnie różnie określanej w dziejach tytanomachii. Znaleźli się by pewnie i tacy, co chcieliby przypisać sobie powstanie wszechświata.
Czy ktokolwiek czuwał nad wszechświatem? Czy bogowie istnieją lub choć jeden Bóg? Czy bogowie (Bóg) chcą pomagać istotom, które w nie wierzą, czy chcą tylko ich zguby? A może bogowie chcą wykorzystać nas do własnych celów? Czy bóg może okazać się tak straszny, że wiedza o jego istnieniu i czynach doprowadza do postradania zmysłów?
A może nie wszyscy tytani polegli i któryś z nich chciałby powrócić do czasów świetności tytanów, kiedy to władza nad życiem i śmiercią, bytem i niebytem, była w rękach tytana?
Pewien zdolny człowiek, urodzony według nomenklatury ziemskich istot, w XIX w. w Anglii, na którego mawiano Victor Timely, chciał jednak okiełznać tę niezmienną cechę bytu wszechświatów z wykorzystaniem swoich umiejętności i dobrodziejstw tego świata. Zbudował Wrzeciono, maszynę tak zbliżoną do narzędzia tkackiego, a tak do niego niepodobną. Dziw nad dziwy, że maszyna służąca do przędzenia tkanin miałaby przędzić czas. Czas, który byłby w istocie zmaterializowany w postaci nici, a każda z tych nici byłaby linią życia istoty z tylko jej sobie właściwą chronologią.
Spętane we Wrzecionie linie życia biegły według czasu, jaki był dotychczas znany, ale konstruktor Wrzeciona od początku brał poprawkę na jego ograniczenia. W istocie, spętanie czasu dla świata i jego istot było szaleństwem i powinien wiedzieć to od początku. Jego krnąbrny i genialny umysł śmiertelnika pokusił się jednak, aby wprawić Wrzeciono w ruch i okiełznać czas istot.
Ale czy da się okiełznać chronologię istot?
Ograniczenia. Ograniczenia takich działań mogą być nieznane do końca. Do końca istot czy do końca świata? Czy do końca konstruktora?
