Actions

Work Header

proditione et amoris || jikook [pl]

Summary:

❝ 𝒚𝒐𝒖 𝒂𝒓𝒆 𝒕𝒉𝒆 𝒐𝒏𝒆 𝑰 𝒘𝒂𝒔 𝒎𝒆𝒂𝒏𝒕 𝒕𝒐 𝒇𝒊𝒏𝒅 ❞

 

Jimin jest księciem koronnym Cerasus, ukrywanym przed wszystkimi władcami przez dwadzieścia lat swojego życia. Jego zniewalająca uroda nie raz na dworze bywała porównana z pięknem najprawdziwszego anioła. Jednak nie każde królestwo było przychylne serafinom, których egzystencja była uważana za zgubną.
Niestety sytuacja Cerasus zaczyna wymagać aby świat w końcu poznał przyszłego króla. Jimin poraz pierwszy w swoim życiu zjawia się na balu maskowym z okazji wiosennej równonocy. Tam otoczony przepięknymi jaśminami poznaje młodego księcia Aenean, Jeongguka.

Chapter 1: 𝟎𝟏 ┊𝐟𝐢𝐫𝐬𝐭 𝐦𝐞𝐭

Chapter Text

 

 

 

 

𝒘𝒉𝒆𝒏 𝑰 𝒔𝒂𝒘 𝒚𝒐𝒖 𝑰 𝒇𝒆𝒍𝒍 𝒊𝒏 𝒍𝒐𝒗𝒆,

𝒂𝒏𝒅 𝒚𝒐𝒖 𝒔𝒎𝒊𝒍𝒆𝒅 𝒃𝒆𝒄𝒂𝒖𝒔𝒆 𝒚𝒐𝒖 𝒌𝒏𝒆𝒘

 

 

 

 

marzec, Aenean

 

- Taehyungie, czy ja naprawdę muszę pojawić się na tym balu? - Młody książę westchnął zrezygnowany. Równonoc wiosenna, święto wszystkich państw. Dzień, w którym wszystkie spory znikają, ludzie się bawią. Tym razem państwo Aenean urządzało coroczny bal maskowy, czyli państwo, z którego pochodził Jeongguk. 

 

- Powinieneś zjawić się chociaż na chwilę. To w końcu ty jesteś księciem tych ziem. - zrobił krótką pauzę - Może... nie pójdziemy od razu na salę, tylko najpierw przejdziemy się po ogrodach, pasuje? - Taehyung, gwardzista, pilnujący księcia, a zarazem jego przyjaciel. Żaden z nich nie chciał uczestniczyć w balu, który mimo uciechy wszystkich, wcale nie był jakiś nadzwyczajny. Sztuczność. To panowało tam każdego roku jak jakaś zaraza. Trwała do momentu, gdy władcy wypijali po szóstym kieliszku mocnego trunku. Wtedy można to było nazwać jakąś tam zabawą. Jedyny moment, w którym królowie „normalnie" rozmawiali. 

 

Młody książę założył czarno czerwoną maskę na twarz, która była dopasowana do jego stroju jak i wystroju całego zamku. Czerwona koszula, na której jedno ramię miał narzuconą czarną marynarkę, a do niej w zestawie czarne spodnie od garnituru. Jeongguk wyglądał olśniewająco, zresztą jak zawsze. Dwójka przyjaciół skierowała swe kroki ku ogrodom, w których powoli zaczynały zakwitać jaśminy. Jedyne takie na całym świecie. Nigdzie indziej nie miały warunków by kwitnąć tak pięknie. Zwłaszcza nocą wyglądały jak dzieci aniołów. Małe, białe pąki otulały drzewa, powoli otwierając swe kwiaty, budziły się do życia. Gdy wiatr powiewał można rzec było, że to one śpiewają pieśń, rzucają czar na lud, by mógł spać i żyć spokojnie, chroniąc ich granice.

 

Osoba, która stała pośród jaśminów, wyglądała jak najprawdziwszy anioł. Nieskazitelna cera, blond włosy, przez które miał wrażenie, że rozświetlają jego twarz, pięknie zarysowana szczęka, duże, pełne usta, zgrabny nosek i chyba ze wszystkiego najcudniejsze oczy, które wyglądały jak gwiazdy, gdy chłopak podziwiał kwiaty. Jeongguk przyglądał się postaci ubranej całej na biało, co tylko wzmacniało uczucie, że należy ona do aniołów, do momentu, gdy ich spojrzenia się zetknęły. Czas dla nich się zatrzymał. Patrząc w oczy tego drugiego tonęli w nich jakby nikt nie nauczył ich jak się pływa.

 

W końcu Jeon zaczął powoli się zbliżać do młodzieńca, na co blondwłosy chłopak lekko potrząsnął głową, tym samym przerywając ich spojrzenie i uciekając szybko do środka. Ojciec po raz pierwszy pozwolił mu wziąć udział w balu maskowym, który był organizowany w innym państwie, ale warunkiem było, że dwudziestolatek nikomu się nie pokaże albo raczej nikt nie dowie się, że przyszły król Cerasus zaszczycił swoją obecnością państwo Aenean. Nie miał możliwości się jeszcze pokazać przed innymi państwami, informacji o jego narodzinach nigdy nie została wysłana do innych królów. Możliwe, że nawet nie zdają sobie sprawy z istnienia dziedzica ziem Cerasus.

 

Bal maskowy ułatwiał mu ukrycie się. Biała maska z paroma małymi brylancikami w kącikach oczu, pasowała do jego osoby jak i do ubioru. Nie przepadał za ciemnymi kolorami, dlatego czuł się trochę nieswojo będąc otoczonym głównie czernią i czerwienią. W jego pałacu dominował beż i biel. Nie obyło się bez złota w obu miejscach, które było charakterystyczne dla każdego zamku. W końcu kojarzył się z bogactwem, więc jak mogło go zabraknąć w siedzibach królów. 

 

Młody książkę zareagował ze sporym opóźnieniem na brak tajemniczej osoby. Dla Jeona był to anioł, najprawdziwszy anioł, którego musiał odszukać. Pomijał w głowie fakt, że jego twarzy w pełnej okazałości nie mógł zobaczyć. Zebrała się w nim ochota spędzenia czasu z ludźmi, tańcząc, rozmawiając czy też po prostu przechodząc między nimi, byleby znaleźć tego chłopaka. Nie miał pojęciami, z którego państwa przyjechał, ale miał nadzieję na znalezienie go oraz jego zostanie w pałacu jak najdłużej. 

 

- Taehyung, wiesz może kto to był? - Książę przystanął w wejściu, spoglądając po osobach zebranych w sali.

 

- Niestety nie. Nigdy nie widziałem go na żadnym z bali maskowych. Musi być bardzo młody. - Taehyung znał Jeongguka bardzo dobrze. Wychowywali się razem od samych narodzin księcia, gdyż gwardzista był o rok starszy. Nie musiał dostawać żadnych rozkazów, by wiedzieć co młodszy od niego chce, dlatego razem z księciem poszukiwał widzianego wcześniej młodzieńca. 

- Chodźmy między gości, Jeongguk. Będzie łatwiej nam go znaleźć. - młodszy uśmiechnął się i od razu ruszył przed siebie, a Taehyung chwilę za nim. Cieszyło go, że jego przyjaciel wykazał jakiekolwiek chęci do poznania kogoś. Rzadko się zdarza by to sam książę zabiegał o znajomość. Nawet nie zna imienia, tym bardziej nie widział twarzy młodzieńca w pełnej okazałości, a udał się na bal, na którym być nie chciał. 

 

Mimo, że brali udział w balu, bo zależało im na odnalezieniu tajemniczego mężczyzny i tak dobrze się bawili. Nawet jeśli przez dwie godziny nie znaleźli go. Tamten chłopak jakby zamienił się w ducha, rozpłynął w powietrzu. Żadnego, najmniejszego śladu by w ogóle był na chwilę w królestwie Jeongguka. Zrezygnowany książę udał się powolnym krokiem w kierunku balkonu. Chciał odpocząć od natłoku ludzi, zapachu potu wymieszanego z zapachem alkoholu, który był dla niego nieznośny. Nie był jednak jedyny. Ten, którego szukał, również wyszedł na balkon. Jeon mógł dokładniej się mu przyjrzeć, gdyż blondwłosy za bardzo zapatrzył się w gwiazdy, by zwrócić uwagę na czyjeś przybycie. Książę wcale nie narzekał. Nawet nie widząc całej twarzy młodzieńca, mógł stwierdzić, że wygląda teraz najpiękniej na świecie. Jego skóra, którą mógłby porównać ze swoim ulubionym napojem jakim jest mleko z miodem, oświetlana była przez światło księżyca.

 

- Piękne niebo dzisiaj. - Młody książę oparł się o barierkę, zwracając tym uwagę blondwłosego. Widział, że chłopak wzdrygnął się, gdyż pewnie został wyciągnięty z jakiś głębszych przemyśleń. - Jak ci na imię? 

 

Chłopak milczał. Miał się nie ujawniać, a tymczasem książę tego królestwa chce z nim rozmawiać. Nie chciał się przeciwstawiać, by nie wzięli go za wroga, ale bał się swego ojca. Ten gdy był zły, był nieobliczalny. Uciec po raz kolejny nie mógł, bo książę stał za blisko drzwi i teraz będzie trudniej go zgubić w tłumie. Nie chciał też kłamać na temat imienia czy pochodzenia. Nie potrafił okłamywać ludzi. Nie lubił, gdy inni to robili, dlatego sam też tego nie zrobił.

 

- Jestem Jeongguk, książę tych ziem. - Jego rozmyślania przerwał brązowowłosy. 

 

- Jimin - szepnął w odpowiedzi tak, że Jeongguk ledwo go usłyszał. Jimin... Piękny, delikatny głos pasował jasnowłosemu i oczarował księcia jeszcze bardziej.

 

- Z którego królestwa przybyłeś, Jiminie? 

 

Blondwłosy spojrzał zaskoczony na Jeongguka. Nie znają się w ogóle, a ten już zdrabnia jego imię? Może to jest normalne dla mieszkańców Aenean. Mógł się bardziej przyłożyć, gdy czytał o zachowaniach charakterystycznych dla innych państw.

 

Młody książę miał w sobie coś, co sprawiało, że Jimin chciał mu powiedzieć wszystko jak najdokładniej. Może nie zaszkodzi zaryzykować? Jego ojciec prawdopodobnie ledwo kontaktuje w tym momencie, a przy nim nie ma żadnej straży z jego królestwa, gdyż ci wyszli niemal od razu.

 

- Cerasus.

 

- Zawsze chciałem tam pojechać. Byłem tam raz co prawda, ale nie pamiętam nic z tamtego pobytu, gdyż miałem trzy latka. - Jeongguk czuł potrzebę podzielenia się taką informacją. Chciał zdradzić Jiminowi tyle ile się tylko da.

- Jesteś księciem, prawda? Ktoś ze staży rzadko zostaje na balu, a jeśli już to bardzo krótko. - Jimin tylko pokiwał głową. 

 

- A zdradziłbyś mi jeszcze jedną informację? - Jimin spojrzał na Jeongguka, czekając na dalsze pytanie. - Ile masz lat? 

 

- Dwadzieścia.

 

- Myślałem, że będziesz młodszy ode mnie, a tu ja się okazuję być młodszy... Nie wyglądasz na swój wiek. Nawet nie kojarzę cię z żadnego balu. - Książę Aenean był mocno zaskoczony. Spodziewał się, że jasnowłosy nie będzie nawet pełnoletni, a tymczasem był starszy od niego. 

 

- To jest mój pierwszy bal maskowy. - Jeongguk był jeszcze bardziej zdziwiony. Był dwa lata młodszy od księcia Cerasus, a na balach zjawiał się od najmłodszych lat. Jak dotąd wydawało mu się, że każdy jeden z rodu królewskiego tak robił. 

- Ile masz lat, Jeonggukie? 

 

- Osiemnaście. - Jeon starał się nie pokazywać jak bardzo ucieszył go zwrot jakim posłużył się Jimin. 

 

- Tu jesteś, książę - westchnął nowo przybyły. - Powinniśmy już iść. - Na te słowa książę kiwnął głową, po czym ukłonił się Jeonggukowi. Zanim jednak zdążył opuścić balkon ze swoim gwardzistą, dłoń drugiego księcia go zatrzymała.

 

- Zobaczymy się jeszcze? - Starszy mógł z łatwością dostrzec przejęcie w oczach Jeongguka, dlatego uśmiechnął się delikatnie, kładąc swoją dłoń na dłoń drugiego księcia.

 

- Jutro wieczorem w ogrodzie przy tych pięknych jaśminach, dobrze? 

 

。゚•┈୨♡୧┈•゚。

 

Chłopcy od rana przygotowywali się do późniejszego spotkania. Jeongguka cieszyło, że mógł poświęcić swój czas na strojenie, by pokazać się z jak najlepszej strony. Ze względu na wczorajszy bal, dzisiaj nie musiał się niczym zajmować. Mógł, tak jak właśnie to robił, spędzić go na staniu przed szafą i marudzeniem, że nic w tej szafie nie ma. Może i widział stertę pięknych, różnokolorowych koszul, pasujących spodni, kilka różnorodnych par butów, ale nie potrafił nic wybrać na dzisiejsze spotkanie. Jeden z zestawów był za elegancki do spotkania w ogrodzie, drugi zaś zbyt luźny. Taehyung miał już lekko dość braku zdecydowanie księcia. Sam już mu wybrał zestaw, w który wyglądałby zjawiskowo. Osobiście uważał, że czarna marynarka z koszulą o tym samym kolorze, którą zdobiły delikatne niebieskie paski, skomponowane ze spodniami z zestawu do wybranej marynarki, będzie wyglądać idealnie. Jednak Jeon odrzucił tą propozycję, żeby ostatecznie wybrać to co przygotował jego przyjaciel. Jimin miał dokładnie ten sam problem. Tyle, że z tą różnicą, on nie miał tu całej swojej garderoby. Yoongi tylko chodził za księciem i papugował jego „mogłem wziąć inne ubrania", „jak ja mu się pokażę?". Gdy jeszcze doszło do tego coraz szybsze rozmawianie z samym sobą, ujawniając swoje myśli gwardziście, Yoongi nie wytrzymał. Miał dość już gadania Parka. Mimo, że tak jak każdy uważał głos księcia za najpiękniejszy, to potrafił go naprawdę momentami irytować. W ten sposób Jimin skończył ubrany w szerszą, białą koszulę, na której kołnierzyku znajdował się delikatny złoty haft, a do tego zwykłe czarne spodnie. 

 

I w końcu nadszedł ten ich wyczekiwany moment. Mimo ogromnego stresu jaki im towarzyszył, chcieli się już zobaczyć. Czuli ogromną fascynacje co do ich charakterów. Nie znali się, a mieli wrażenie jakby już spędzili ze sobą całe życie. Mieli rozmawiać dopiero drugi raz ze sobą, a wiedzieli już, że rozmowy z drugim będą najlepsze. Z takim przekonaniem udali się do wspomnianego ogrodu. Udali się tam bez jakiejkolwiek straży, by móc po prostu spędzić razem czas.

 

Jimin przybył wcześniej, chcąc móc przez chwilę popatrzeć w ciszy na ogród. Jeongguk również postanowił się wcześniej zjawić. On jednak chciał wypaść jak najlepiej przed starszym. Ale zauważając co robił książę, przypatrywał mu się, stojąc oparty o filar. Wczoraj już uznał Parka za najpiękniejszą istotę na ziemi, mimo że nosił maskę, a dzisiaj mógł podziwiać jego twarz w pełnej okazałości. A było co podziwiać. Dla Jeongguka starszy był żywym, zesłanym prosto z nieba aniołem. Wydaje się być tak delikatny jak porcelanowa zastawa babci ustawiona na najwyższych półkach, by żadne z wnucząt jej nie dosięgło i nie rozbiło. Aż strach zbliżyć się, a co dopiero dotknąć. 

 

- Witaj. - Jeongguk zbliżył się do księcia, na co ten delikatnie się wzdrygnął. Nie spodziewał się przybycia młodszego tak szybko. Daje im to jednak możliwość spędzenia dużo więcej czasu ze sobą, z czego obaj byli zadowoleni. 

 

- Witaj, Jeonggukie. - Starszy posłał delikatny uśmiech w stronę księcia tych ziem. Czuł się dosyć dziwnie. Ekscytacja, radość wypełniały go, gdyż miał możliwość w końcu kogoś poznać spoza swojego królestwa, ale jednak wstyd ogarniał trochę jego serce. Wczoraj Jeon widział go w masce, a dziś pokazywał swoją twarz w pełnej okazałości. I to był powód wstydu Jimina. Nie uważał się za pięknego, jak to wiele razy słyszał, nawet nie był pewien czy można powiedzieć, że jest ładny. Zauważył uważny wzrok Jeongguka, umiejscowiony na swojej twarzy. A jego myśli od razu założyły, że to przez rozczarowanie.

 

- Jesteś piękny - Szepnął Jeongguk, kładąc powoli dłoń na policzek starszego. Był oczarowany, a zarazem onieśmielony osobą Jimina. Przez to nawet nie zastanawiał się nad tym co robi ani co mówi. Najpewniej nie świadomie sprawdzał czy blondwłosy jest na pewno człowiekiem, a nie aniołem, który zaraz rozmyłby się w powietrzu, zostawiając po sobie jedynie miłe wspomnienie. A Jimin nie miał pojęcia co zrobić. Uczył się pilnie jakie panują zwyczaje w Aenean, ale nie kojarzył nic z dotykaniem policzka. Wolał pozwolić młodszemu księciu robić co chciał na ten moment. Nie robił mu krzywdy, więc nie widział potrzeby odrzucania go od siebie. Zwłaszcza, że dłoń osiemnastolatka była delikatna i gdy trzymał ją na jego policzku, miał wrażenie, że sam aksamit na nim został położony.

 

- Przepraszam. - Jeongguk gwałtownie się odsunął, gdy zdał sobie sprawę z tego co robi. 

 

- Nic się nie stało. - Starszy cicho się zaśmiał. - Książe pozwoli zobaczyć dalszą część ogrodu? 

 

- Nie śmiałbym odmówić - Wystawił dłoń w kierunku Jimina, którą blondwłosy od razu przyjął. 

 

Tak dwoje książąt spacerowało sobie między kwiatami jaśminów, rozmawiając na najróżniejsze tematy, powoli się poznając. Cieszyli się, że mogli tak spokojnie spędzić czas w swoim towarzystwie, a czuli, że towarzystwo drugiego będzie tym najlepszym z najlepszych.