Actions

Work Header

Ach, jakże miło przy niedzieli spotkać się w Klubie SuperSkurwieli

Summary:

Są pary, których istnienia pragnęliśmy, a o tym nie wiedzieliśmy.
Tak było i tym razem, dopóki pewien mały szachraj nie rzucił pomysłem na grupowej konwersacji. A wiecie, gdzie trzech filologów, tam... ekhem, nie może być normalnie.
Także witajcie w naszej bajce i nie, nie odpowiadamy za konsekwencje wynikające z czytania tego utworu.

Czujcie się ostrzeżeni_żone.

A tak poza tym pewni złole są po prostu sobie pisani.

Notes:

Naprawdę przepraszam, że to publikuję.
Ale jestem to winna Miaurycy Bejowskiej, która brała czynny udział, w tworzeniu, choć jest niedysponowana, no i oczywiście @The_Blue_Raven, który zaczął to szaleństwo pierwszą zwrotką.

(See the end of the work for more notes.)

Work Text:

Ach, jakże miło przy niedzieli
spotkać się w Klubie SuperSkurwieli!
A że w tym klubie miejsc wiele nie ma,
usiadł raz Loki koło Zema.

Jako, że Zemo miał go w nosie,
Loki zakręcił się przy Thanosie,
licząc, że zazdrość w Helmutku wzbudzi
(tak się manipuluje ludzi!).

Zemo z zazdrości zrobił się blady,
podszedł do baru, czy innej lady,
gdzie wypił duszkiem trzy margarity.
Kiedy się zrobił wstępnie podpity,

wstał, barmanowi rzucił pieniądze,
a takie nim telepały żądze,
że kiedy tylko stanął na nogach,
ruszył w kierunku Lokiego (boga).

I spojrzał nań Helmut przychylnym okiem,
"Loki, mój Drogi, nie bądź Ty zbokiem,
Wracaj już szybko w swoje pielesze,
a może dla Cię i się ucieszę".

Więc Loki pędem na ziemię wraca,
szkodzi, figluje, to jego praca.
Lecz Helmut szybko go powstrzymuje,
"Mój drogi Loki, tu się coś szykuje!"

Zaciągnął go znowu na to spotkanie,
a tam nic więcej, a jeno chlanie.
Usiedli więc sobie lekko na boku
updejtując się sobie w rozmowy toku.

Siedzą więc sobie i rozmawiają,
Power Brokera z dóbr objadają
i snują sobie plany swobodne
tu podbój Ziemi, tam chowy wsobne...

Coś za spokojnie ten wieczór płynie,
gdy tak se gadają o dupi-marynie,
musiał więc Loki iść się rozerwać
i innym złolom pograć na nerwach.

Loki, stojący w złoli grupie,
wnet poczuł rękę na swojej dupie,
więc szepcząc czule "Helmut, nareszcie!"
porzucił debatę o inceście.

Spozierają na się lekko,
w spodniach im już nie jest miękko.
Więc przemawia fanklub wszelki:
"Idźcie z tym już do łazienki!"

Z daleka skandują zaś Klubu członki:
"Chodźcie po popcorn do jakiejś Biedronki,
bo zaraz naprawdę coś tu się skroi:
albo mu wsadzi, albo go złoi"

Więc polecieli, ale do Żabki,
wzięli hot-dogi, kisiel i płatki.
A jak wrócili, to blada dupa,
bo już drugiego jeden przeruchał.

Taki jest z tego morał Panowie,
chcesz zdążyć na ruchanie, trwaj przy telefonie!

Notes:

Ah, tak na koniec dodam, że... korporacyjne sieci ajenckie sa czystym złem, jeśli chodzi o sklepy. Więc oczywiście, że w Madriporcie są same Żabki... nie wmówicie mi, że nie!